2/15/2017

Sincerely? I don't know what I wrote here.

Dobry Wieczór. Piszę Notkę tuż po jakże cudownym dniu zwanym "Walentynkami". Nie lubię tego dnia, źle mi się kojarzy, po zatym trzeba się starać cały czas, dać kwiatka nie tylko 14 lutego. No cóż. Większość ludzi tego nie rozumie , lecą, biegają, napierdalają się tymi prezentami jakby od tego zależał ich los. Pociągiem jechałem z chłopakiem , który pożegnał się z są lubą, trzymając prezenty. No można było luknąć że miał jakiś komiks, oczywiście  jeszcze serducho(poduszka) , wielkie na pół paczki. Usiadł zadowolony. Zaczął pisać. Z kim? No jak to :D Z swoją lubą z którą żegnał się kilka minut temu. To już jest chore. Taki pedałek to może mieć każdą. W końcu teraz dziewczyny na takich lecą, lub na łysolów. Dobrym przykładem jest moja w sumie była przyjaciółka Graża,  która rzuciła wszystko, dosłownie by tylko spędzać czas z takim "pedałkiem". Hej! Nie oceniam człowieka, tylko jego wygląd....Ech, szkoda gadać. Tak, wiem co pomyślicie "Jakubos też się robi na pedałka". Myślcie co chcecie, to że nie noszę spodni szerokich na pół mojej nogi, tylko bardziej smukłe, to już wasza sprawa. Nie, nie gniecie mi jaj, spoko. Dobra , my tu pierdu pierdu a tu trzeba coś napisać. To co napisałem wyżej nie uważam za coś godnego przekazania innym, ot taka malutka opinia. Jak mi się nie skończy wena, to coś napiszę sensownego, przynajmniej tak będzie mi się wydawało. Nie bój nic, dam rade. Bo jak nie ja to kto? Nie wiem. Wiecie... Dobrze mi w tej Warszawie, nie utożsamiam się z "WARSZAFKĄ". Jestem super słoikiem,bo przywożę żarcie z domu. Kto tego nie robi? Tylko się nie przyznajecie, luuuub macie dużo kasy (ekhem...) lub siedzicie u rodziców na garnuszku. Godne podziwu. Ale spoko, nie chce innych klasyfikować jako gorszych bo nie wypierdolili z domu jak ja. Nie nie... Nie oto chodzi. Ja to ja, innych mam tak naprawdę w dupie. Poza kilkoma osobami, a wyyy możecie pisać komentarze, że wam coś się w tej notce nie podoba,a ja będę  z bananem na ryju to usuwał, lub nie...ZOSTAWIĘ! I pokaże innym jacy jesteście supcio. Nie , dobra kurwa bo zaraz Janusze się przyprują że nie szanuję innych. Nevermind. Nie chcę  mi się podłączać komórki do ładowarki,później ładowarki do wtyczki. Ale jak ja tego nie zrobię to samo się nie zrobi. Mam trochę ciężki okres, przyznaję... Oszukujoo, chuje głupie. Ale staram się przyzwyczaić. Po moich akcjach w życiu (tak kurwa doświadczony w chuj), myślę sobie, że chyba warto nauczyć się mieć to w dupie. Nie. To ostatnia rzecz którą napisałem a nie zrobiłem. Zazwyczaj tak jest. Nabryzgole coś a potem że mi się nie chce.


Doszedłem do wniosków że jak kiedyś napisałem że mam depresje, to było coś takiego że z depresją łatwiej żyć. Zwaliłem na chorobę, by przejęła moje niepowodzenia. Może mam, nie wiem ,ale jakoś potrafię się uśmiechnąć, więc chyba jeszcze aż tak źle ze mną nie jest. Ja pierdole, normalnie ulga. Tak.... Mam gorsze dni, lepsze tak jak wy wszyscy NORMALNI ludziska. Przy tym pozostajmy. Punkt widzenia zmieniony, więc jest super. Jest powód (usprawiedliwiony) do szczerego banana na ryjku :) Niee , serio wybaczcie musiałem coś napisać w stylu "Bezpardonowego, w chuj bezpośredniego człowieka", bo coś tam w środku jakby mnie ściskało. Prawda, staram się być bardziej bezpośredni, uczę się powiedzieć, co o kimś myślę, ale moje wychowanie tak jakby trochę z tym się nie łączy. Ale okej, próbuję dalej, jak nie wyjdzie, jezu chryste, pójdę dalej.

Cya.



Mój malutki Sentyment :3

2/04/2017

Sayonara!

Żyjemy na tej planecie, pomiędzy Wenus a Marsem
Nasze istnienie przed oczami śmiga nam jak Shinkansen, 
W moment... My zamiast budzić się w porę
Dopatrujemy się gwiazd w ogonach komet
I tak się rodzą puści idole, jak Dick Sauer
Radio to puści, bo z wytwórni ktoś pakuje w nich forsę
I tak, choć niby to jest nic niewarte, 
Pod koniec dnia byle chwast czuje się jak City Hunter
Żyjemy snem o mieście w chmurach, jak Zalem
Zmieniamy się, by tylko nie być tutaj na stałe
Jest "fajnie" i "pięknie" i każdy "lśni", 
Przez operacje, w prezencie na "Urodziny w MTV"
Gubimy siebie w tym, jak Zeiram nosimy maski, 
I patrzysz na ten świat płaski, na wypełnione silikonem laski
I myślisz sobie stary, 
Że dzisiaj "wielki człowiek" to bardziej "mały plastik", jak Urushihary

Czasami wrzyna się cyframi w moją skórę elektroniczny, karykaturalny świat
Czasami myślę sobie, że tu nie pasuję, bo coś w powietrzu niszczy duszę takich jak ja
Już nie rozumiem was i czuję, jak to wszystko przyspiesza, każdego dnia szybciej się od was oddalam
Lecz nie żałuję niczego, nie ruszyłbym się o cal i dzisiaj mówię tylko wam: Sayonara! 

Przed laty każdy, takich jak Belldandy, bogiń szukał
Dziś każdy chce się tylko zabawić, jak Onizuka
Granica się przesuwa, coś robi z nas zwierzęta, 
I dzisiejsze "kawaii" to wczorajsze "hentai"
Dziś aż do nieba nikt nie sięga jak Szkarłatny Pilot
Nie ma śladu po Czarodziejkach ani Taxido
Jest zimno, które przeszyło nas na wskroś
Ilu pamięta jeszcze miłość, jak Macross? 
Dziś ludzie dbają tylko o swoje
Nawet anioły nie są święte, jak w Evangelionie
A w razie wojen nie znajdziesz sobie równych, rycerzu
Bohaterowie to raczej wątłe duchy w pancerzu
Nie szukaj duszy w człowieku, tu budzi podziw 
budzenie lęku, jak w Urotsukidoji
Wolałem dobre wartości na murze "Van Damme King!"
Wczorajsi ludzie dziś są jak roboty... Gundam Wing.

Czasami wrzyna się cyframi w moją skórę elektroniczny, karykaturalny świat
Czasami myślę sobie, że tu nie pasuję, bo coś w powietrzu niszczy duszę takich jak ja
Już nie rozumiem was i czuję, jak to wszystko przyspiesza, każdego dnia szybciej się od was oddalam
Lecz nie żałuję niczego, nie ruszyłbym się o cal i dzisiaj mówię tylko wam: Sayonara! 

Był sobie dawno świat, niewinny jak Dolina Wiatru
Góra betonu i szkła - taką miał twarz sprawca gwałtu
I dziś żyjemy jak otaku - w świecie swych snów
Nie ma już więzi przyjaciół, jak między Kenem i Ryu
A raczej serce jak lód, mózg jak mikroprocesor, 
"Gdy ktoś coś zechce czuć - zapisz go na detoks"
Ktoś zabił człowieczeństwo z zimną krwią, 
Tak jak Dan Claude - McCannon... raz-dwa i było po
Lecz mimo to zasiedlamy wciąż ziemię
Zmieniamy ją, jak Astro boy, pod siebie
Choć miasto to nasze więzienie, co wszyscy widzą, 
Wkładamy na szyję te pętle, jak w City OEDO
Kopiemy się, jak Kojiro, wzajemnie w tyłek, 
I dziś nie jestem pewien wszystkiego, w co wierzyłem
"Zera" są "Numerami jeden" i podbijają rynek, 
Więc może intelekt jest tylko zlepkiem zimnych "zer" i "jedynek"? 

Czasami wrzyna się cyframi w moją skórę elektroniczny, karykaturalny świat
Czasami myślę sobie, że tu nie pasuję, bo coś w powietrzu niszczy duszę takich jak ja
Już nie rozumiem was i czuję, jak to wszystko przyspiesza, każdego dnia szybciej się od was oddalam
Lecz nie żałuję niczego, nie ruszyłbym się o cal i dzisiaj mówię tylko wam: Sayonara! 
Czasami wrzyna się cyframi w moją skórę elektroniczny, karykaturalny świat
Czasami myślę sobie, że tu nie pasuję, bo coś w powietrzu niszczy duszę takich jak ja
Już nie rozumiem was i czuję, jak to wszystko przyspiesza, każdego dnia szybciej się od was oddalam
Lecz nie żałuję niczego, nie ruszyłbym się o cal i dzisiaj mówię tylko wam: Sayonara!