1/14/2017

Pocztówka z Warszawy.

Hello Everybody!  Witam wszystkich w roku 2017 :) Cieszmy się nowym rokiem, bo to ten pierwszy miesiąc nowego roku w którym idioci są zmotywowani do zrobienia swoich postanowień. Nie rozumiem tego, ale nie bedę się nad tym rozwodził. Dziękuję Michał że przypomniałeś mi że jednak obiecałem że coś napiszę, ale mam lenia, brak czasu jest mym świetnym usprawiedliwieniem. No takie życie ^^ Pisząc tą notkę przebywam w Białymstoku. Przyjechałem wczoraj wieczorem.` Zobaczyłem się ze starym kumplem, wypiłem grzane wino, piwko i czas poleciał. Z jednej strony nie chce mi się wyjeżdzać  z Warszawy. Dobrze mi tam, a z drugiej ... Żal mi zostawiać tu tych ludzi z którymi spędziłem tyle lat. Mamy kontakt telefoniczny staram się przyjeżdżać, ale to wiadomo , nie zawsze można. Bilety swoje kosztują i tak dalej. Takich rzeczy tłumaczyć obszerniej nie muszę. Jak mi w  Warszawie? Wybornie. Czuję się świetnie wiedząc że nie spotykam swoich byłych szczególnie panią na P , Z i tym podobniej xD Że zacząłem nowy rozdział w życiu, że zaczynam jakby od zera. Znajdę prace, douczę by w końcu dostać się tam gdzie chce, a nie pałętać się niewiadomo gdzie. Znajdę śliczną mądrą dziewczynę która już mną nie będzie manipulowała listownie czy słownie czy chuj wie jak. Nie będzie oszukiwała, będzie poprostu człowiekiem. Czuję się tam wolny, że zaczynam od nowa, cudowne uczucie. Przyjeżdzam do Białegostoku, fakt. Ale mam takie głupią myśł. Że wracam tu gdzie tyle zła mnie spotkało, tyle nieprzyjemności. Gdzie jadąc autobusem , przechodząc na rynku widziałem te okropne twarze ludzi których nienawidzę. Brrr... Ale Białystok to nie tylko te złe rzeczy. To też te dobre, moje dzieciństwo, moi przyjaciele, moja rodzina, z którą teraz mam bardziej uczuciowe relacje, bo wiadomo rozłąka wzmaga uczuciowość w relacji Matka- Syn, czy innych. Poprostu jest dużo plusów i minusów jak każdej rzeczy, czynności w naszym życiu. Fajnie że mam możłiwość , że pewne rzeczy mnie zmusiły po części. Ale jaki to "dar" od losu, ale nie chce tego spieprzyć , chce to wykorzystać jak najlepiej potrafię, bo takiej okazji mogę nie mieć bardzo długo. Jak dają , to trzeba korzystać. Nowe miasto to również poznawanie nowych ludzi. A  z tym nie mam problemu. Jak to ja mam już sporo koleżanek z którymi piszę, czasem się spotkam na "patelni", wyjdę z kolegą na piwo. Nie mam jeszcze poczucia komfortu w niektórych miejscach, ale staram się to szybko zbywać , szybko przywyknąć, poczuć to miasto jak swoje. Bo tak naprawdę Wawka jest takim miastem do którego zawsze czułem sentyment. Zawsze ją lubiłem, a kto mnie zna , wie że lubie duże miasta, więc jest jak znalazł. Nie przeszkadza mi tłum, tłok w metrze, autobusie, tramwaju( no może troszeczkę) , lecz mam na to patent, swój osobisty :) Jak narazie jest dobrze, wiem że nowe rzeczy wiążą się z złymi i dobrymi doświadczeniami. Nie ucieknę od złych doświadczeń, bo takie jest życie, staram się być przygotowany. Nie bede tutaj nikogo, ani przede wszystkim siebie oszukiwał że jestem GOTÓW na złe doświadczenia. Serio... To może spotkać nas w  najmniej oczekiwanym momencie, a gdy pryzmat doświadczeń da nam "zahartowanie ducha" to będziemy mniej więcej przygotowani na przykre , złe, nieprzyjemne niespodzianki.



JaQ,

Mam wrażenie że zmieniam się na lepsze. Kocham to uczucie.