8/18/2016

Tralala.

Jadę teraz się bawić, szaleć, rozwalić system ^^Wypić piwko, dobrze się bawić, przygotować na walkę, bo  w sumie jest o co walczyć, a z celem się trochę zmieniło. Smutałem, ale nie ma co smutać, z tańcem smutki zostawię w dal, taką  mam przynajmniej nadzieję. Błędy są rzeczą ludzką, i dobrze że za drugim razem to zrozumiałem, bo mogłem tkwić w jakiejś nierealnej nadziei, że druga osoba domyśli się z kontekstu zdania o co be. Będzie dobrze. A teraz idę się wybawić i nie powodować że będę o tym myślał :> Potem napisze jak się wszystko ułoży jak wyszło, i co się zmieniło. W końcu tak wszyscy kochacie wiedzieć co u mnie za ja nie zamierzam wam kochani tego ograniczać <3


8/15/2016

Niedokończone sprawy.

Ostatnio sobie pomyślałem,co to by było gdybym umarł. W nocy , będąc sam w domu. Przede wszystkim miałbym wiele niedokończonych spraw. To mnie lekko przeraża. Co prawda są rzeczy najważniejsze, a są te mniej ważne, które można zrobić później. Lecz gdy pomyślę, że jutro miało by mnie nie być, zaczynam zastanawiać się, czy może zacząć robić takie rzeczy. Mówić moim bliskim że ich kocham, że nigdy o nich nie zapomnę. Wspierać ich, by wiedzieć że pomagałem jak tylko mogłem. Wspierać przyjaciół, być dla nich oparciem, razem przeżuwać ciężkie chwile. Wyjaśnić różne sprawy, które na dzień dzisiejszy mnie męczą, spróbować je rozwiązać w taki sposób, by nie zawracać sobie nimi głowy, i żyć po części od nowa. Być częściej uśmiechnietym, nie wracać do spraw, które wywołują u mnie ból serca, i płacz. Być dobrym człowiekiem.. Sprawy niedokończone, to często niezabezpieczenie rodziny, zostawienie żony/ męża samotnie z dziećmi. Ja narazie rodziny nie mam, lecz chciałbym mieć jak każdy. Teraz może samotny, lecz wiem że w przyszłości założe rodzinę z kimś kogo naprawdę bedę kocać i bede szcześliwy. Choćbym miał to szczeście sobie narysować, bedę do tego dążył. Piszę to wszystko dlatego że jestem prawdopodobnie w grupie podwyższonego ryzyka, mogę w każdej chwili zachorować ,a to nie jest miła pespektywa. Jest mi cholernie z tym źle, ale muszę powstarzać sobie, że co mnie nie zabije , to mnie wzmocni, i tak staram się rozpoczynać każdy dzień, który powinien być tym wyjątkowym, pełnym przeżyć i wrażeń, lecz cały czas się tego uczę. Może pochopnie podjąłem decyzję o zakończeniu pisania, mimo pisania również w evernocie? Nie wiem. Wiem natomiast jedno. Mam wiele niedokończonych spraw. Wielu nie napisałem, wiele nie spełnie odrazu, na to potrzeba czasu, lecz chciałbym zacząć działać od dziś.Małymi , prawie niezauważalnymi krokami, bo gdy zachoruję, zostaną mi dwie sprawy a nie 10. A to wieeelka różnica.



"Czy wszys­tko po­zos­ta­nie tak sa­mo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki od­wykną od do­tyku moich rąk, czy suk­nie za­pomną o za­pachu mo­jego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dzi­wić się mo­jej śmier­ci – za­pomną. Nie łudźmy się, przy­jacielu, ludzie pog­rze­bią nas w pa­mięci równie szyb­ko, jak pog­rze­bią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszys­tkie nasze prag­nienia odejdą ra­zem z na­mi i nie zos­ta­nie po nich na­wet pus­te miej­sce. Na ziemi nie ma pus­tych miej­sc."

8/03/2016

Lost In The Echo...

Witam.To będzie moja ostatnia notka na tym blogu. Zostawię bloga publicznego, niech ludzie czytają. Może ja też kiedyś do tego wrócę. Nie chce  już pisać notek publicznych. Wole sam dla siebie. Co już robię. W Evernocie. Tam zapisuję to co czuję, tutaj mogę w ostatniej notce, trochę przytoczyć. Mianowicie. Jest źle, znaczy... Nie wiem.. Jestem rozwojony. Robiąc jedną rzecz, strasznie mnie to boli. Wspomnienia wracają, uczucie które przygasło znów zaczyna wrzeć. Nie wiem co mam kurwa robić. Niby zwykła czynność a tak naprawdę mnie to dużo kosztuje. Zaczeło się niewinnie, dało jakąś nadzieje, która powoli gaśnie. Milion myśli,mimo pefekcyjnie poukładanego dnia. Milion wspomnień. Miałem zapytać , dać pewną propozycję, boję się, nie jestem pewny na jakim stąpam gruncie. Dostałem wiadomość, która sprawiła mi tyle uśmiechu, lecz nie wiem co dalej Człowiek który nie wie w którą pójsć stronę. Chciałbym być pewien, lecz nie jestem. Boję się. Tchórz czy nie , boję się pewnych rzeczy.  Mam wolny czas, to zdarza mi się śnić o tym. Powiem tak.. Nadzieją to głupia rzecz. Jest często źle spostrzegana. Chyba muszę się ogarnąć. Albo zostawić to, przecież było tak dobrze...Nie, nie było...Teraz jest lepiej, ale jednak nie. No kurwa paradoks. Chciałbym by się ułożyło,ale chyba sam w to nie wierzę. Nie wierzę w siebie, w swoje możliwości,ale to od roku. Jest mi z tym źle, boję się czegokolwiek zacząć, nie wiem co mam robić, to nie jest łatwe.Smutam , słuchając smutnych piosenek. Może źle to interpretuje? Nie wiem.  Nawet nie wiem jak teraźniejszość intepretować. Ech. Czuję się z tym troszku prztłoczony. Nie wiem w którą stronę ruszyć. Najlepiej by było bym zasnął tak na dłuuugi długi czaaas... Może poprostu pewne rzeczy nie są mi dane. Tak zwyczajnie.


C.D.N.


"Gdy jest bar­dzo smut­no, to kocha się zacho­dy słońca. "