9/17/2018

Dzień Dobry Poranku!

Cześć. . .  Czuję się trochę dziwnie pisząc notkę po takim czasie  gdy wszyscy ludzie którzy czytali tego bloga, wraz ze mną dawno o tym zapomnieli? Szczerze nie wiem, lecz pamiętam jedno.. Uspokajało mnie to... Więc piszę...Przelałem tutaj naprawdę dużo osobowości, granie takiego Kuby którym nie byłem. Raz wulgarny, raz pewny siebie. Kuźwa, to nie jest prawda. Nigdy nie byłem tak mocno pewny siebie że nie obchodzili mnie inni ludzie  jestem wielki pan, wszystko umiem, wręcz człowiek idealny. Em.  Nope. Pisałem te różne notki pod wpływem czegoś czego nawet nie umiem nazwać. Gdy przypomnę sobie jaki byłem rok temu, a jaki jestem teraz wydarzenia których miałem okazję doświadczyć  dały mi coś w rodzaju poradnika jak nie należy robić.. Kurwa....Ale to glupie.. Wróć!!

Każdy człowiek się zmienia, to chyba normalne że ludzie ewoulują.. Gdy widzę siebie rok  dwa  kilka lat temu, chce mi się śmiać.. "niewyżyty chłopak z problemami natury społecznej" Problemy są zawsze...Niezależnie czy będę miał 25, 30 czy 40 lat. Niektóre problemy poprostu zostawiłem. Nie mogę ich rozwiązać. Bo nie są zależne ode mnie. Problemy które mogę rozwiązać wciąż dają mi kopa, motywację bym nadal się starał.... Kocham piękne poranki, kocham mój kolczyk w uchu, kocham moich przyjaciół na których mogę zawsze liczyć. Chciałbym dojść do takiego momentu że pokocham siebie. Z tymi wadami oraz zaletami..Wydaje mi się że w "akceptowaniu siebie" nie chodzi o to by kochać siebie za zalety. Prawdziwa akceptacja to jest widzenie zalet i wad które notabene są, lecz nie zostawiamy ich samych sobie. Życie to ciągła walka. Jak nie z przeciwnościami losu to z naszymi słabościami. Często jest tak że mam pod górkę. I wiecie co? Zaczynam się przyzwyczajać że tak poprostu bywa. Nie chce udawać zaskoczonego by zastanawiać się co mam zrobić, panikować, tylko gdy będę po części przygotowany na to że nie zawsze będzie idealnie, bo nic takie nie jest, to w jakimś stopniu będę mógł znaleźć sensowne rozwiązanie w jak najszybszym czasie. Piękna motywująca pieśń! Ha!

Każdy motywuje się na swój sposób. I to jest piękne...

Postęp który wykonałem, którym postawiłem sobie za cel  jest naprawdę duży. Nie że kierowałem się by ludzie zobaczyli jak się zmieniłem, coś osiągnąć...Znam osoby które zmieniały się bo Była partnerka kazała, zostawiła, on teraz biedny, chce się dla niej zmienić bo ją kocha, lub rodzice mówią żeby coś ze sobą zrobić  bo coś tam..Okej te osoby mogą mieć rzeczywiście rację. W dużej części naprawiamy wady, bolączki dla kogoś  lecz dlaczego zapominając o sobie? Gdy staniemy się świadomi wad, które możemy po części zniwelować, ugasić  by nie przeszkadzały nam w życiu tak jak do tej pory, uda nam się to w końcu. To nie jest wystarczająca nagroda być świadomym że dokonało się czegoś wielkiego, bo są to cholernie trudne rzeczy? To ja jestem kowalem swego losu, to ja pokonuje swoje osobiste problemy, nikt inny. Nie wolno zwalać winy na kogoś ponieważ on za nas tego nie zrobi. Wsparcie jest mega ważne, do tego zachęcam, ale nie zachęcam do wręczania.. Sam tak miałem, sam tak robiłem. Mam to w niektórych przypadkach nadal tak samo. W końcu trzeba powiedzieć STÓP! Kiedy ja mam nauczyć się radzić z problemami które mogę oraz muszę rozwiązać samemu gdy ktoś mnie wyrecza? Teraz proszę o wsparcie, by nikt się nie martwił  bo lepiej czy gorzej dam sobie radę. Oczywiście, czasami dopadają mnie momenty gdzie myślę sobie "odpuść, daruj sobie, nie dasz rady". Jebać takie myśli. Gdy mogę poprosić kogoś o. pomoc bo rzeczywiście mi się przyda, proszę. Gdy wiem w głębi siebie wiem że muszę samemu stawić czoła problemom  proszę tylko o wsparcie.


To wszystko związane jest z moim wyjazdem do Londynu gdzie właśnie już dzisiaj 17 września wracam do Polski. Byłem tam 2 miesiące  gdzie 2 miesiąc to był płacz, przykrość, niedowierzanie. Właśnie tutaj wynoszę taka naukę, o jakiej dziś napisałem. Mam nadzieję ze trwałą. Nie chce kończyć tą notka i znów zostawić tego bloga by się kurzył, bo chciałbym opisać Londyn oraz to w jakiej toksycznej relacji musiałem być. Teraz to zrozumiałem ponieważ teraz widzę obie strony takiej relacji.


Tymczasem Que tengas un buen día!

Zeus już niedługo się widzimy :D Bodajże Herkulesy 😁😁

6/21/2018

Ethereal

Jak ktoś lubi trance, elektroniczna muzykę, polecam .. Tylko nie zrażać się początkiem :D

4/19/2018

Lighting up the Dark

Nie mogę zasnąć. Już tak mam. Wtedy słucham sobie muzyki, rozmyślając. "Antoni, rozmyślanie , nie spowoduje że sytuacja się polepszy" - rzekł jeden z Stand-Uperów. Śmieszne. Myślę często, jak na mnie. Szczególnie po kluczowych sytuacjach w moim życiu. Ale nauczyłem się rozmyślać tak poprostu. Myślę ostatnio o tym co zmieniłem przez ostatni okres. A było tego w chuj. Stałem się inny. Teraz powinienem podziękować znienawidzonym osobom, że mnie opuściły, wysłać im kwiaty "KOCHANE OSOBY, DZIĘKI WAM JESTEM ZAJEBISTY, OTO KWIATY  NA DOWÓD MEJ WDZIĘCZNOŚCI". Nie no, bez przesady. Teraz akurat sobie pomyślałem jak mi dziwnie, gdy pomyślę że ludzie to czytają, ej, to jest dziwne, chyba... NIE WIEM. Wiem że jestem panem swego losu, osobą która ma największy wpływ na swoje życiowe decyzje. To śmieszne, ale wiele osób, uważa że przykładowo partner/ partnerka powinna mieć ten wpływ, siedzą i chuja robią, bo ktoś nas zmieni. Nie no... Okej zmiana pod wpływem przebywania z tą osobą nie mam żadnego problemu,ale są pewne sprawy których ciężko zrobić za kogoś. Przykładowo. Mam nerwobóle.. No sorry ale nikt za mnie nie pójdzie do psychiatry, nie powie " Moja kobieta, ma nerwobóle, prosze mu dać leki" a ona siedzi i sobie gra na komórce. Bardziej mi chodzi o takie... Mieszkamy z kimś razem, ktoś od nas dzień w dzień wymaga, byśmy po sobie sprzątali , jedna kłótnia, druga, trzecia, w końcu zaczynamy to robić, a nawyki się przenoszą, więc bardzo możliwe że w innym środowisku będziemy również dbali o porządek. Wiecie o co mi chodzi ? To zajebiście, bo nie potrafię się "wysłowić", Sorry, jest po 2  w nocy, to proszę tego ode mnie nie wymagać. Dziękuję Ślicznie, a teraz dalsza część blogerskiej opowieści. 



Nie wiem czy wcześniej to pisałem, czy nie , ale chuj , powtórzę się. Z perspektywy czasu śmieszy mnie, jak bardzo szukałem "rozgłosu", pisałem co zjadłem, kiedy poszedłem do kibla, z kim się spotkałem. zero prywatności. Notka goniła notkę. Kurwa.. Też mnie to odrobinę wkurwia, bo teraz zacząłem dbać o swoją prywatność. Staram się jeździć samochodem, niż komunikacją miejską, by uniknąć niepożądanych spotkań. Jak muszę iść z rynku, na rynek, czy jechać komunikacją , trudno. Wiem też że przejmowanie się spotkaniem niechcianego kolegi, czy ex, kogokolwiek, oraz tym co ona pomyśli, albo zacznie gadać, nie ma kompletnego sensu
 Nawet osoby które znam, toleruję, lubię itd, plotkują. To normalne. U mnie na wydziale prawa, to już wogóle, no niestety. Nic z tym nie zrobię, mam wrażenie że bardziej się na to uodporniłem(?). Powinienem zrobić już to dawno, lecz w jakimś stopniu nadal do mnie trafiało. Teraz? Na uczelni wyższej takiej rzeczy? No niestety. Dużo osób po liceum, więc mało dojrzałości. Walić.


Dzisiaj postaram się napisać jak było w Zakopanym, pare fotek itd. 

Tymczasem lecę spać bo totalnie zjebany jestem. 

PS1 : Jeszcze coś wspomnę o industialu :D Moim kochanym kolczyku :D

ELKO!


Love.

3/13/2018

Where I am now ?

Siemanko! Co słychać? Jak samopoczucie? U mnie całkiem nieźle, w końcu po sesji ;>

To był cieżki okres, zwykle kilka zaliczeń jednego dnia, nauki było, jak i teraz jest jeszcze więcej. W końcu studia prawnicze, no to trzeba się starać. W 1 semestrze  jeszcze nie było najgorzej,ale chciałbym by drugi był lepszy. Jest prawo rzymskie, zwane potocznie "Rzymem" , Filozofia, Logika Prawnicza, Kazusy i Podstawy Socjologii. 6 przedmiotów, także pracy  jest dużo. Cieszę się że wybrałem takie studia, a nie inne. Musiałem dojrzeć do takich decyzji o wyborze własnej przyszłości. Nie wyobrażałem sobie nie studiować, nie poznać tego "smaczku" studiowania. Jest narazie super. Jestem po technikum zawodowym, gdzie miałem marne oceny..Tutaj chcę się starać, co prawda są wzloty i upadki, ale to normalne. W końcu to dorosłe życie, więc nie ma czemu się dziwić. Nawet udało mi się złapać dobry kontakt z jednym profesorem, z Historii Prawa... Świetnie wykłada, opowiadając miedzy treścią wykłady różne anegdotki z życia wzięte. Sporo rozmawiałem z panem prof. mówiąc że prawo mnie fascynuje,co jest troszkę dziwne. Dziwne na tyle  ponieważ miałem iść na Informatykę, ale z niej zrezygnowałem na poczet studiów prawniczych. Życie zweryfikowało mój los, fatum ,przeznaczenie :P Nie chce brzmieć filozoficznie, bo tutaj nie oto chodzi. Wydaję mi się że to był dobry wybór, mimo nawału nauki, wysiłku jaki muszę włożyć w poszczególne przedmioty. Wydział jest elegancki, i bardzo blisko, chodź do niedawna miałem samochód którym mogłem podjechać pod wydział, co dla mnie było bez sensowne, szedłem przez park planty, idąc , myśląc czego nowego się nauczę w dzisiejszym dniu ;>  Fascynuje mnie ten kierunek, gdzie czesto nie zgadzam się z prawem np z kodeksu RiO-Rodzinnego i Opiekuńczego. No ale ustawodawca ustala prawo, gdzie ludzie stosujący prawo muszą się zastosować do jego regulacji przewidzianych w ustawie. 


Najbardziej wkurwiające jest to że człowiek czyta np KC-Kodeks Cywilny, gdzie umie super a tu bum! Nowelizacja, czyli zmiany w kodeksie, i nauka najcześciej szlag trafia, najgorzej jest gdy przed kolokwium, czy egzaminem wejdzie nowelizacja, wtedy jestem w czarnej dupie. 

Niektóre wykłady, czy ćwiczenia są słabe, nudne, że nie chcę się siedzieć, no ale nie wszystko będzie super ciekawe, trafiają się lepsze i gorsze przedmioty, jak wszedzie ^^ Aktualnie zdałem podstawy, by przejść do rzeczy które na wyuczonych podstawach się opierają, także mam nadzieję że rzeźni ,podczas sesji letniej nie będzie i zdam wszystko w 1 terminie :D



 Jednocześnie mnie to wkurza,ale i motywuje że  są to studia jednolicie magisterskie. Człowiek wywalony z 3 roku i nic nie ma, a tak to by miał przynajmniej licencjat- tytuł zawodowy. No ale też motywuję do pracy by jednak przechodzić dalej. Nie chcę po łebkach tylko osiągać sukcesy , dobre wyniki, bo w końcu warto. Nie podjąłem tych studiów dla kasy, zacząłem i chciałbym pracować by praca była moim hobby. Pieniądze to tylko dodatek, w końcu za pasję, robienie tego co się kocha. A ja chciałbym skazywać tych złych ludzi, nieść pomoc potrzebującym, tym którzy potrzebują porady prawnej, bo sam takowej wielokrotnie potrzebowałem, więc wiem jakie to wsparcie mając człowieka który zna się na prawie. Życzę wam tego samego, skończenia studiów i pracy w wymarzonym zawodzie. Długa droga przede mną, ale będzie warto. 

Można powiedzieć że studia zaczęły taki etap w moim życiu gdzie w końcu zostawiłem przeszłość, i zacząłem żyć na nowo( no może poza niektórymi przyzwyczajeniami. Ale kto powiedział że są złe ? ;)   )




Mam nadzieję że skończę studia z dobrym wynikiem,napiszę super pracę magisterską, i może jak mi się poszczęści zacznę aplikację ^^

PS:
Jezu, jak dziwne jest to że piszę jedną notkę z godzinną przerwą, jakbym nie mógł się skupić, no ale... Tu do sklepu, tu pranie, tu mój kochany kocur..Muszę się ogarnąć w tej kwestii, bo to jest mega dziwne  :D   

Mam nadzieję że bedę wpadał tutaj cześciej, stęskniłem się za wami  robaczki :P



2/11/2018

Heheszki...

Wybaczcie za brak wpisów...Sesja.  

12/21/2017

Hola! Como estas?


  • Cześć. Dawno nic nie pisałem lecz nie mam czasu. Trzeba zacząć uczyć się do sesji, a to nie jest nic przyjemnego.. Szczególnie z Historii  Prawa. Jeszcze po drodze pięćdziesiąt zaliczeń, kolokwii itd.. Jest ostry zapierdol.. Ale na szczęście dzisiaj już koniec zajęć.. Święta moi drodzy idą :P To zabrzmi dziwnie ale nie czekam na święta, tylko na okres po świąteczny bo wyjeżdżam na przymusowe no-people, Mountains and me.  Tak się nie mogę tego doczekać że zaczynam odliczać dni, wyrywając kartki z kalendarza xD Będzie napewno klimatycznie, góry spowodują u mnie banana na twarzy przez cały rok, nikt nie będzie mógł mi tego uśmiechu zepsuć. Najpiękniejsze jest niewidoczne dla oczu, jak to mówią :D Boże ile mam zajęć, a jeszcze samochód posprzątać by jeździć czystym pachnącym pojazdem, odrobić hiszpański, załatwić praktyki w. kancelarii  strasznie dużo tego jest, ale wiecie co? Cieszę się ze mam co robić :d przynajmniej się nie nudzę :D Nie mogę narzekać na brak zajęć. I to motywuje człowieka do dalszego życia, bo przez moment myślałem że już nie mam siły, nic mi się nie chce, a tu nawet zima nie jest szczególnie zła, chyba ze jest odwilż a ja jadę samochodem, wtedy uprawiam sporty ekstremalne, czyt: jazda figurowa na łyżwach (samochodowych) A zmieniałem w listopadzie opony na zimowe... Pech to pech :D Czasami zastanawiam się czemu nadal Prowadze tego bloga, ale to temat na inną notkę, 3 majcie się :3



Wesołych świąt robaczki!